sobota, 12 lutego 2011
Błogosławieni ludzie dobrej rady, albowiem oni znajdą swoje szczęście, na Ziemi i w Niebie...
Błogosławieni ludzie dobrej rady, albowiem oni znajdą swoje szczęście, na Ziemi i w Niebie...
Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię...
Pewien francuski misjonarz, człowiek świecki, udał się na Haiti w poszukiwaniu swojej dawno zaginionej córeczki. Dopiero będąc w małej wiosce zauważył wielkie ubóstwo. Dzieci bez butów, latające wokół muchy i karaluchy, nędza głodu i prześladowań. A czymże miało być posłannictwo owego człowieka? Emigrował do Europy w poszukiwaniu grosza na chleb dla rodziny, już pierwszą wypłatę przeznaczył na trzewiki dla małej córki. Na Haiti zostawił ją z matką, jednak ona zmarła prędzej na cholerę nim mała skończyła pięć lat. Wychowano ją z rak do rąk, od jednej kultury do drugiej. Ojciec dostawał od już ośmioletniej dziewczynki listy, jednak w dniu jej urodzin, oczekiwany list nie przyszedł. W późniejszym czasie w skrzynce były pustki. Ojciec martwił się o dziecko, a czas wyniszczał jego duszę niemiłosiernie. Wrócił na Haiti. W nędzy głodu i choroby, przepatrzył wszystkie punkty szpitalne - nic. Wszystkie drogi i rozdroża - nic. Wszelkie namioty - nic.
W drodze na lotnisko zauważył przyglądającą mu się Cygankę, jak sądził - wróżkę. Podszedł do niej prędko i zapytało przepowiednię na temat jego córki. Kobieta zmrużyła oczy, westchnęła, a ni stąd, ni zowąd wyprowadzała zza siebie małą, dziewięcioletnią istotkę.
Pochylił się nad nią, ujął małą, kościstą rączkę, spojrzał na nią... I z płaczem wejrzał w zielone, głębokie oczy. "Masz oczy po matce" - mówił. "Moja ukochana Lucille, jak dobrze, że cię znalazłem". Dziewczynka wpadła mu w ramiona, poznała swojego ojca. Wtedy nikt nie mógł przerwać im tej chwili. Mężczyzna dostrzegał w niej swoją żonę, Eugénie. Te same oczy patrzące w niego z pełną troską i uśmiech, dzięki któremu czuł ją w sercu.
"Weź mnie stąd i zaprowadź w miejsce, w którym będę mogla czuć się jak w objęciach matki, tato" - powiedziała z płaczem dziewczynka. "Zrobię wszystko, tylko żebyś czuła cząstkę matczynego serca, a nie nędzy. A wszystko po to, aby twój język mógł powiedzieć, co pomyśli głowa. Aby rączka słuchała właścicielki, aby nóżki stawiały równe kroki. I abyś miała w sercu miejsce dla każdego kochającego cie człowieka - dla mamy spoglądającej na ciebie z góry i dla mnie, spoglądającego na ciebie dla niej."
- Alicja, człowiek mający dobrą nadzieję na wypełnianie dobrych rad...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
0 komentarze:
Prześlij komentarz